Piątek, 18 Sierpnia 2017 - Ilony, Bronislawa, Heleny

To festiwal dla tych, którzy szukają niespodzianek

O Jarocin Festiwal 2017 z ROBERTEM KAŹMIERCZAKIEM - wiceburmistrzem Jarocina

Zapytam przekornie - dla kogo jest Jarocin Festiwal 2017?

Na pewno jest dla jarociniaków. Na pewno jest dla tych wszystkich mieszkańców Polski, którzy szukają trochę innych wykonawców niż ci, którzy gościli tutaj przez ostatnie lata, ale też dla tych, którzy chcieliby słuchać artystów dość często bywających w Jarocinie, bo będzie Hey, będzie Dezerter czy Voo Voo. Tyle, że Wojciech Waglewski i Voo Voo przygotowują koncert, który, nie wiemy, jak ostatecznie będzie wyglądał... Takie jest jednak założenie, że będzie to występ pełen niespodzianek, zaskakujących artystycznych kolaboracji, mieszania się składów. Wojciech Waglewski zaprosił Mitch & Mitch, Natalię Przybysz, Wojciecha Mazolewskiego. To oni będą się zmieniać na scenie … Tak naprawdę liczę na to, że zarówno oni, jak i publiczność pogubią się, który z zespołów właśnie wykonuje swój regularny koncert, a kto z kim improwizuje (śmiech). Podsumowując, jest to festiwal dla tych, którzy szukają niespodzianek, nie nastawiają się na oczywisty repertuar, oczywisty skład, oczywistą kolejność utworów, taką, w jakiej ci artyści wykonywali swoje koncerty przez ostatnie pół roku w różnych miejscach Polski.

Powrót Jarocin Festiwal do miasta - przez jednych krytykowany, przez innych chwalony. Jakie to daje możliwości wam, jako organizatorom?

Festiwal w centrum miasta z jednej strony daje możliwości, a z drugiej pewne ograniczenia. Jest nim chociażby to, że musimy uszanować mieszkańców rynku, więc koncerty na ustawionej tam scenie będą się kończyły o 23.00. Natomiast, ten festiwal ma stworzyć całkowicie nowe możliwości dla miasta i jego mieszkańców. Dla miasta - żeby się pokazać podczas festiwalu. Dlatego też przygotowujemy różne elementy dekoracji miasta, czy też „ubrania” go. Tak, aby uczestnikom festiwalu co chwilę przychodziło do głowy, że należy wyjąć telefon, zrobić zdjęcie, wrzucić je na Facebooka czy Instagrama i oznaczyć #Jarocin. Dzięki temu staną się promotorami miasta, a Jarocin największą gwiazdą tego festiwalu. Dlatego, nawet kiedy będziemy grodzić teren, wydzielać strefę imprezy masowej i tworzyć przestrzeń, na którą będzie można wejść wyłącznie z biletem, to ma to być tak zrobione, aby jednocześnie nie przysłaniać uroczego rynku. Żeby te wszystkie elementy zagrały na obrazkach, które uczestnicy festiwalu będą wykonywać w różny sposób i wysyłać w świat. Zależy nam, aby na festiwalu finansowo skorzystali też jarociniacy. Stąd przeniesienie imprezy z przedmieść do centrum Jarocina, tak aby mieszkańcy, którzy prowadzą sklepy, lokale gastronomiczne, hotele mogli zarobić.

Park daje nowe możliwości, przede wszystkim tworzenia przestrzeni dużo bardziej przyjaznej niż na otwartym polu, schowania się przed słońcem pod drzewami, zaaranżowania tak przestrzeni, aby to, co będzie otaczało scenę i teren festiwalowy, też stanowiło element scenografii. Ze względów technicznych, jak i formalnych, musieliśmy zrezygnować ze sceny, która miała pływać na wodzie. Stanie na brzegu stawu. Znajdzie się w takim miejscu, że odkryje kolejny potencjał tego parku - z przestrzenią ukształtowaną amfiteatralnie.

Co możemy dziś powiedzieć o imprezach towarzyszących festiwalowi?

Bardzo dużo wymyślili pracownicy Spichlerza, którzy przygotowują „dzieciniec”, czyli strefę dla dzieci. Kolejną strefą dla najmłodszych uczestników festiwalu będzie przestrzeń przy scenie nad stawem. Tam najprawdopodobniej znajdzie się wóz transmisyjny „Trójki”, który przez trzy dni będzie nadawał program z Jarocina. Tam swoje królestwo będzie miała Kasia Stoparczyk, czyli autorka porannego niedzielnego programu dla dzieci w „Trójce”. Z zapytań, które do nas docierają – o program dla najmłodszych, wypożyczalnię słuchawek chroniących przed głośną muzyką – sądzimy, że sporo może przybyć "ekip" dwupokoleniowych, czyli młodych rodziców z małymi dziećmi. W program dla festiwalowych pociech włącza się też Szkoła Muzyczna "Yamaha", która poprowadzi w swojej siedzibie zajęcia edukacyjne dla najmłodszych uczestników.

Na festiwalu będzie trochę „Niemenowania”, czyli zabawy wokół motywu przewodniego tegorocznej imprezy - Czesława Niemena. Myślę, że uda się, zwłaszcza w niedzielę, kiedy odbędzie się koncert Krzyśka Zalewskiego, zrobić tak, aby pod sceną pojawiło się wiele osób z dość charakterystycznym dla Niemena elementem na głowie, ale wykonywanym samodzielnie. Na dwóch osiedlach, znajdujących się przy parku w czasie festiwalu powstaną murale nawiązujące do postaci Czesława Niemena.

Podczas trzydniowej imprezy pokazane zostaną też spektakle teatralne. Jeden z nich współtworzy - wykonując muzykę na żywo - zespół, który nie został jeszcze ogłoszony. Oprócz zaangażowania w spektakl, muzycy wystąpią także w ruinach kościoła Św. Ducha. Wykonają tam, prapremierowo, materiał z płyty, która ukaże się dopiero we wrześniu. Będzie mogło tego posłuchać około 150 osób. Odbędzie się też sporo wydarzeń związanych z promocją czytelnictwa. Do tego chcemy wykorzystywać całkowicie nowe miejsce, czyli kamienicę Rynek 17.

Chcemy, aby festiwal był również okazją do ogólnopolskiej promocji różnorodnych atrakcji znajdujących się na terenie gminy Jarocin. Wspiera nas w tym stowarzyszenie RoweLove Jarocin, a także Zakład Aktywności Zawodowej w Żerkowie. Chcemy zabierać uczestników festiwalu na dwugodzinne wypady rowerowe szlakiem jarocińskich murali, do Muzeum Napoleońskiego i Gwiezdnych Wojen w Witaszycach, do planetarium w Potarzycy. Po powrocie podzielą się swoimi wrażeniami na antenie radiowej Trójki, a to oznacza ogólnopolską promocję Jarocina i okolicznych atrakcji.

Kolejną kwestią, która podzieliła zainteresowanych JF 2017 jest dobór artystów z różnorodnych gatunków muzycznych. Jarocin może sobie pozwolić na zmianę publiczności, a co za tym idzie – być może jej mniejszą ilość?

Liczymy przede wszystkim na publiczność festiwalową, a nie jednego koncertu, jak było w ubiegłym roku. Liczymy na publiczność, która spędzi trzy dni w mieście, a nie na polu za miastem. Założenie, z którym budowaliśmy nową formułę festiwalu było takie, że może nastąpić spadek ilości sprzedanych biletów, przy jednoczesnym wzroście osób spędzających miło czas w mieście, takich ciekawskich, poznających Jarocin. Czy tak się stanie? Nie wiem. Spodziewam się, że trochę mniej jarociniaków kupi karnety, bo nie proponujemy takich gwiazd jak Slayer czy Prodigy, na które w 2016 r. wiele osób poszło z ciekawości, mimo że nie muszą być wcale fanami takiej muzyki, no ale skoro światowa gwiazda przyjeżdża do Jarocina... Liczymy na publiczność 6-8-tysięczną, czyli taką, jaka była podczas festiwalu w 2015 r. Zasadnicza różnica ma polegać na tym, że te osoby będą w centrum miasta, tutaj spędza czas, tutaj stworzą festiwalowy klimat i - co ważne dla jarociniaków - tutaj, a nie w zamkniętej przestrzeni przy ul. Maratońskiej zostawią trochę pieniędzy.

Jarocin Festiwal poradzi sobie bez headlinera?

Jak to powiedział Wojciech Waglewski: „To jest bez sensu, aby festiwal w Jarocinie ścigał się z innymi festiwalami na tzw. headlinerów czy gwiazdy. Niech każdy będzie gwiazdą, albo niech każdy z tych zespołów gwiazdą się stanie tutaj. Zacznijmy w końcu traktować jako największe gwiazdy tych, których odkrywamy na festiwalu w Jarocinie”. A trochę takich zespołów będzie. Uczestniczyłem w przesłuchaniach młodych zespołów w Rudzie Śląskiej, Poznaniu i w Warszawie. Dla mnie gwiazdami będą tacy artyści, jak Sam & Bart, Lepi.my, Neal Cassady & the Fabulous Ensemble, czyli świetne konkursowe zespoły. Chciałbym, aby Jarocin stawał się znowu festiwalem dla poszukujących, odkrywających, ale i zaskakiwanych specjalnymi koncertami artystów, których dobrze znają, tutaj jednak wykonujących coś specjalnego.

Nie ma headlinera, ale za to jest motyw: Niemen...

Jest, bo to niezwykle ważny artysta rockowy, który zagrał tylko raz w Jarocinie, 30 lat temu. Nie chodzi jednak o to, żebyśmy zrobili festiwal Czesława Niemena, tylko, abyśmy przypomnieli, również Czesławem Niemenem i koncertem Jemu poświęconym, że w latach 80. było dokładnie tak samo jak dziś – także dyskutowało się o tym, kto pasuje, a kto nie pasuje, do Jarocina. W biografiach Czesława Niemena można przeczytać, że artysta pojawił się na festiwalu młodzieżowym, stylistycznie całkowicie innym od jego twórczości, że witany był buczeniem, a żegnany owacją i odśpiewaniem sto lat. Mam nadzieję, że i w tym roku, co prawda nie Czesław Niemen, ale kilku innych artystów będzie nagrodzonych odśpiewaniem sto lat. Zwłaszcza ci, którzy dziś są wytykani jako rzekomo niepasujący do Jarocina.

Formuła tegorocznego festiwalu spotyka się ze sporą krytyką. Jak, jako organizatorzy, reagujecie na słowa: „Oddajcie nasz Jarocin”?

Przeglądam media społecznościowe. Czytam krytyczne słowa tych, którzy domagają się dawnego Jarocina, a jednocześnie udostępniają wydarzenia takie jak Juwenalia w dużych miastach, gdzie główną gwiazdą są takie dinozaury jak Lady Pank. Bardzo chciałbym, aby te osoby pojawiły się w tym roku w Jarocinie i nie rezygnowały z festiwalu. Mamy do wykonania dużą misję - pokazać, że polska muzyka nie zaczęła się i nie skończyła się w dekadzie lat 80. Cały czas pojawiają się nowi artyści i działania związane z rozszerzaniem horyzontów są bardzo potrzebne. Krytycy formuły Jarocina 2017 kochają swój stary Jarocin. I bardzo dobrze, natomiast zależy nam, aby nowy Jarocin był okazją do odkrywania nowego, wcale nie młodego, bo trudno uznawać Wojciecha Waglewskiego czy Tomasza Stańko za młodzieniaszków, ale mentalnie są sporo lat młodsi i bardziej otwarci od wielu młodych krytyków nowej formuły festiwalu.

Rozmawiała NATALIA PLUTA

2017-06-01 11:45 1557

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.